W niedzielnym spotkaniu MKS „Orzeł” Szlichtyngowa pewnie pokonał Mieszko Ruszowice 6:1. Mecz nie był jednak idealny w wykonaniu gospodarzy – zabrakło momentami dokładności i spokoju, ale najważniejsze, że udało się wykorzystać stworzone sytuacje i do końca walczyć o korzystny wynik.
Szczególne słowa uznania należą się defensywie, która nie dopuściła rywali do żadnej dogodnej sytuacji, poza rzutem karnym. To właśnie z karnego Mieszko zdobyło honorową bramkę, gdy mecz był już praktycznie rozstrzygnięty.
Przebieg meczu
Gospodarze szybko objęli prowadzenie. Już w pierwszej połowie na listę strzelców wpisali się Dawid Kaźmierczak (asysta Czajkowski) oraz Kacper Kubiś, który wykorzystał podanie od Moskalewicza. Do przerwy Orzeł prowadził 2:0.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Kacper Kubiś ponownie trafił do siatki, tym razem po asyście Kewina Kubisia, podnosząc wynik na 3:0. Rywale zdołali odpowiedzieć tylko z rzutu karnego, ale to był jedyny przebłysk ich atutu. Orzeł odpowiedział trzema kolejnymi trafieniami – Oskar Ciesielski skompletował hat-tricka, dwukrotnie asystował Moskalewicz, a raz Kaźmierczak. Ostatnia bramka padła również z rzutu karnego.
Brawa dla drużyny
Po meczu nie zabrakło słów uznania dla całego zespołu. „Brawa dla całej drużyny za dzisiejszy mecz. VAMOS ORZEŁ” – napisano na oficjalnym profilu klubu. Kibice mogą być dumni z postawy swoich piłkarzy, którzy pokazali charakter i skuteczność.
Źródło: MKS "Orzeł" Szlichtyngowa
Fot. facebook.com

