Emocjonujący mecz 10. kolejki
W 10. kolejce ligowej doszło do niezwykle emocjonującego spotkania, w którym Orzeł Szlichtyngowa zremisował z rywalami 5:5. Mecz obfitował w zwroty akcji i dostarczył kibicom wielu wrażeń.
Pierwsza połowa: szybkie prowadzenie i problemy
Już w 1. minucie Moskalewicz otworzył wynik po podaniu od Dawida Kaźmierczaka, dając gospodarzom prowadzenie 1:0. Jednak rywale szybko odpowiedzieli. W 8. minucie Kozlice wyrównał strzałem zza pola karnego. Dwie minuty później goście wyszli na prowadzenie po golu z rykoszetem. W 18. minucie błąd bramkarza wykorzystał napastnik rywali, podwyższając na 1:3. W 25. minucie zawodnik drużyny przeciwnej popisał się bezpośrednim trafieniem z rzutu rożnego, ustalając wynik pierwszej połowy na 1:4.
Mimo straty bramek, Orzeł stwarzał sytuacje – do końca pierwszej połowy oddał cztery strzały w słupek i dwa w poprzeczkę, co pokazuje ogromną nieskuteczność.
Druga połowa: zmiany i pościg
Po przerwie w bramce stanął Paweł Moskalewicz. W 70. minucie na boisku pojawił się Hubert Mielniczek, który szybko zdobył dwie bramki: w 71. minucie po podaniu Kewina Kubisia, a w 73. minucie po asyście Macieja Jurczaka, reducing the score to 3:4. W 80. minucie Damian Paszkowski po wrzutce z rzutu rożnego doprowadził do wyrównania 4:4. Chwilę później, w 81. minucie, Dawid Kaźmierczak strzelił z dystansu pod poprzeczkę, dając Orłowi prowadzenie 5:4.
Niestety, w 85. minucie głupia strata w środku pola pozwoliła gościom na wyprowadzenie napastnika sam na sam i wyrównanie na 5:5. Ostatnia akcja meczu: Kewin Kubiś uderzył z rzutu wolnego, piłkę przeciął Hubert Mielniczek, ale trafiła w poprzeczkę. Mecz zakończył się remisem 5:5.
Po spotkaniu drużyna Orła podziękowała rywalom za grę i życzyła powodzenia w kolejnych meczach.
Źródło: MKS "Orzeł" Szlichtyngowa
Fot. facebook.com

